Z Dziennika Wąskiego

Zamieńmy Ziemię Światem Dysku, którego oś jest zawsze skierowana w stronę Słońca. Jeśli utrzymamy takie samo albedo planetarne, jaka powinna być temperatura równowagowa dla takiego świata? Założenia: dysk jest cienki i dobrze przewodzi ciepło.

Policz temperaturę równowagową Merkurego dla peryhelium przy założeniu, że planeta rotuje szybko. Porównaj otrzymany wynik z wykresem dobowych zmian temperatury gruntu merkuriańskiego na różnych głębokościach.

Rozważ efekt cieplarniany w modelu atmosfery składającym się z dwóch nieprzezroczystych dla promieniowania IR warstw. Wyznacz temperatury obu warstw oraz temperaturę powierzchni planety.

W indeksie odnotowano: dostateczny +.
Powtórka z zeszłego roku… Wtedy skakałem do mego ulubionego nieba z radości. Dzisiaj zwinąłem indeks ze stołu, powiedziałem dziękuję i do widzenia.

Normalnie klasycznie sprawa do oparcia o bufet ale nie mam z kim….
To znaczy nie czuję potrzeby, bo chętnych długa lista. Idealnie byłoby z Bartkiem ale on w nowej robocie, poza tym musi się nacieszyć synem a to nie jest zadanie na jeden wieczór. Piszę mu tylko sms-a… Załatwiaj mi wizę ruską.

Tak to jest, jak jedzie się na wyrypę ze starymi koniami… Albo „giniesz” z kretesem albo dojrzewasz w try miga i nagle z hulajnogi wskakujesz do mercedesa, to znaczy do Lublina…

El pisał, że jest casting na kolejną wyrypę. 
– Masz szanse Cymek, bo potrzeba amigosa ogarniętego w XIX-wiecznych technikach triangulacji. 
Wchodzę w ciemno! Techniki poznam, zresztą uczyłem się o nich. 
Ba… Mieszkam na IX-tym piętrze i od czasu powrotu nie wszedłem do windy. Jestem w szoku. Normalnie wbiegam bez zadyszki a teraz jestem gotów dla dobra sprawy napieprzać tak na okrągło.

Mama się o mnie trochę martwi ale za to relacje z ojcem… W życiu tak dobrych nie miałem. Na początku się wściekł, bo musiał do pana Sławka grzać nad litewską granicę ale potem mu przeszło a jak zajechali do chaty chłopaki po drodze i zostawili dla mnie paczkę ruskich prezerwatyw (nie wiedzieli, że mieszkam… no nieważne), to uśmiał się do łez, po jakimś tekście kierownika Karpia.

Od tej pory traktuje mnie zupełnie inaczej… Nareszcie jesteśmy partnerami a i ja, jakoś inaczej na układy rodzinne patrzę…
– Cymek… Ty piszesz?!
Jest teraz wiernym fanem moich tekstów… Wspiera i kibicuję. – Pisz synku, pisz!
W końcu to jedyny od wieków humanista po mieczu w rodzinie… Szaleństwo… Brakuje tylko jeszcze, by moja polonistka ze szkoły średniej się o tym dowiedziała…
Geograf już wie!
– Zawsze w ciebie wierzyłem Cymek!
Tak… Gdyby wierzył, to lach by nie stawiał za brak wiedzy o wydobyciu węgla w RPA…

Sam nie wiem… Po powrocie z ekspedycji (dla mnie to mega ekspedycja/wyprawa itd.) jakoś się wszystko pozytywnie zmienia wokoło… Jakaś energia taka, czy co…?
Wolę porozmawiać ze starym o tym, czy tamtym, niż z moimi kolegami. Zresztą ich to, co mnie spotkało nie interesuje. 
Pierwsze ochy i achy ale nie mam obrazków…

Mam tylko to, co w głowie mi zostało i fragment relacji kumpla El`a – Pastora, którego teksty El KAZAŁ mi przeczytać…
„…Przywieźliśmy kilka mniej lub bardziej gównianych zdjęć, parę muszelek i kawałków morskiej gąbki, trochę wulkanicznych kamyków z plaży w Dyrholaey, niesamowite wspomnienia i wirusa ospy wietrznej, która dwa tygodnie później sponiewierała mnie jak psa.

Przywiozłem też coś czego nazwać nie potrafię, a co zagnieździło mi się głęboko w duszy. To coś czasem budzi mnie w środku nocy i każe patrzeć w niebo…”.