Wąski

Najmłodszy uczestnik wyrypy. Dołączył w ostatniej chwili. Poparcia udzieł mu Bartek ale bez żadnych sugestii. Oddaję mu  (Wąskiemu) głos.

Z Dziennika Wąskiego

…Jestem po prostu idealnym produktem nowoczesnej cywilizacji. Zrozumiałem to później, ulegając indoktrynacji głównego szafiora ekspedycji – inżyniera Fazika, z którym namiętne i długie spory toczył El.

Wtedy, wydawały mi się one jałowe, bo przecież „nic nie jesteśmy wstanie zrobić”. Bo zresztą po co? Przecież komfort życia już dawno został zdefiniowany. Skoro nie jesteś wstanie nic w życiu zmienić, zmień ubranie, telewizor, samochód… Zrób tylko jeden, malutki krok… Weź na życie kredyt.

Siedzę w tej przychodni pośród samych starszych ludzi, żyjących ze skromnej emerytury, która nie starcza na życie ale idealnie starcza na leki. To jest właśnie spłata życiowego kredytu. Zapłata za cudzy komfort.
W Tadżykistanie, w wysokich górach – widziałem takich staruszków cieszących się życiem, do tego ciężko pracujących. Podczas krótkiego, intensywnego w pracę lata wypracowują sobie czas wolny zimą. Powoli zaczynam rozumieć ten proces…

Moje życie wydawało mi się poukładane, do póki nie przyszła ONA. SRACZKA.
Zafundowała mi bezpłatnie cywilizacyjny detoks. Spowiedź ciała. Możesz jej uniknąć naturalnie… Zachowaj cywilizacyjny rygor. Myj ręce, jedz „z paczki” i broń cie Panie unikaj kontaktów z ludźmi. To znaczy porozmawiać jak najbardziej ale nie, żeby skorzystać z oferty noclegu np… W tych materacach i pledach czają się już na ciebie pluskwy, karaczany i pospolite pchły.
Po kontakcie z nimi twoje ramiona wyglądają jak po 10-cio letnim braniu maku.

Już Bronisław Grąbczewski pisał, że w życiu nie skorzysta z noclegu w kirgiskiej jurcie – rojącej się od wszy.
A właśnie… Bronisław Grąbczewski…
Kiedy pisałem do El`a, że chciałbym itd. odpowiedź jego była krótka. Lista jest definitywnie zamknięta. Nie pomogły rekomendacje Bartka z harcerstwa (o czym mnie zresztą Bartek uprzedzał). Wiedziałem tylko, że lista kierowców skurczyła się do granicy limitu, zwłaszcza, kiedy El zdecydował się ruszyć Golfem. Była taka malutka nadzieja… ale iskra zgasła przy pierwszym podmuchu.

Cóż… Odpisałem cytatem:
„Gdyby tak ktoś przyszedł i powiedział:
stary czy masz czas.
Poszukuję do załogi,
jakąś nową twarz…”

No i… stał się cud!
Odpowiedź była krótka ale konkretna.
Warunek 1.
Masz 5 dni na załatwienie ruskiej wizy. Bartek może ci pomóc. Resztę wiz załatwisz „w drodze”. Ta pierwsza warunkiem sine qua non.
Warunek 2.
Na blachę kujesz pamirską część „Podróży po Azji Środkowej” Bronisława Grąbczewskiego i CAŁE „Podróże nieodkryte” zespołu Adama Pleskaczyńskiego, które podsyłam w pdf-ie.
Warunek 3.
Zgoda Ryby Karpia – kierownika sportowego ekspedycji.

Dzisiaj wiem, że warunek 3 nie został spełniony. Kto ostatecznie przekonał Małego Wielkiego Człowieka nie wiem ale się domyślam.
Warunek 1 traktowałem jako żart ale szybko wybił mi to z głowy Bartek:
– Uwierz mi, że to nie ściema. El ma bzika na tym punkcie i nie powiem… Ja też zaczynam.

Kiedy ekipa dojeżdżała do granicy litewskiej ja dopiero odbierałem paszport w Wwie… Byłem zrozpaczony.
Bez zgody starego wsiadłem w jego służbowego Forda i ruszyłem „na wschód”.
Wtedy stał się drugi cud. Ekipa… zawróciła! W Golfie współpracy odmówiły hamulce, w konsekwencji wysypały łożyska przednich piast.
Stanęli na kilka godzin u pana Sławka w Lipniku, który bezpłatnie udostępnił podnośniki całe zaplecze warsztatowe.

Tamże poznałem wszystkich uczestników ekspedycji.
Bartek spał na kupie żwiru. Fazik w kombinezonie wprasowywał drugie łożysko, El i Karpiu wykonywali jego polecenia. Cichy z Maurycym kibicowali pijąc podlaski likier.
W tym momencie opóźnienie wyprawy wynosiło równo trzy doby. Mój niewymowny fart ale ciśnienie rosło, bo dwa dni później w Duszanbe lądować miał Alik, drugi stryjeczny prawnuk Bronisława Grąbczewskiego a przed nami 5000km!

Mój pierwszy kontakt z El`em.
Dzień dobry, to ja jestem Cymek Wąski, melduję gotowość do wyprawy.
-Tak? Co wiesz o uroczysku Kulika?
Eee… Jezuu!!! Więc jednak… Staram sobie przypomnieć ale mi nawet nie dzwoni w uchu…
– No?
Zaraz sprawdzę! Zabrałem książkę (całe szczęście!!) a Podróże nieodkryte wgrałem na tableta szefie!

Z kierownikiem Karpiem piłka również była krótka.
– Jesteś kierowcą i twoim obowiązkiem jest trzymać formę, by dowieźć grupę trekkingową w optymalnej formie w góry. Tak się prowadzisz, by być zdolnym prowadzić Lublina min. 12-16h na dobę. Ja tu jestem od spożywania alkoholu, no…
W górach sobie odpoczniesz…