Swiat zmywarek do naczyń

Gościa, co nosi skarpetki zimą poniżej kostek a nogawki spodni powyżej, nie przekonasz, by sierpem kosił płaskórkę.
Pierwsze. On nie wie, co to jest sierp i do czego służy.
Drugie. Nie wie, co to płaskórka.
Trzecie. Nie wie ale sobie wygógla. W każdej chwili. Odpali smartfona, szurnie palcem i ma odpowiedź. Tylko, czy to jest odpowiedź na życie?

Czy chcemy czy nie, lokujemy się zawsze w jakiejś piramidzie potrzeb. Mało tego, zawsze będziemy uwiązani w jakiejś klatce. Dzisiaj naszą klatką jest komfort życia.
Dążenie do luksusu to sukcesywne podcinanie kręgosłupa moralnego. Spójrzmy na hierarchów kościoła katolickiego… Idealny przykład zaprzaństwa. Spójrzmy na system edukacji w Polsce… etc.
Szeregowi członkowie tych wspólnot (i innych podobnych), z czasem poddają się. Jedni owijają w kokon, zostając cynikami, drugich dobija stres – fundując depresję.
Szczęściwcom, wiodącym „spokojne” życie, cywilizacja wystawiła rachunek z odroczonym terminem płatności.

Jedziemy do innego, trzeciego (jeszcze) świata. Najdalej od cywilizacji – to mój cel. W założeniu 16/17 dni życia w oderwaniu. Nie zamierzam/nie mogę realizować programu, który wymyśliłem wcześniej… Mimo wszystko cywilizacja mocno trzyma mnie za mordę ale pokusa zerwania kagańca jest przeogromna. Wjechać na te dwa tygodnie z okładem do świata równoległego, który tak dobrze znam…
Liczba bodźców zewnętrznych spada do kilku kluczowych. Mózg przestaje być bombardowany tysiącem informacji i wifi, oczy nie skupiają się na szczegółach, tylko przestrzeni, uszy w końcu odbierają ciszę a nos odkrywa, do czego został stworzony… Dla niektóych ceną za to wszystko są odciski, trochę bólu i cierpienia…

Pierwsze kroki w TJK.

Jadę Golfem. Zawsze mogę zrobić w tył zwrot, przybić piątkę na pożegnanie i wrócić do cywilizacji. Ale nie chcę. Wymaga to z mojej strony adaptacji. To tylko kilka ograniczeń wynikających z bytowania w małej społeczności, której powinieneś coś dać a nie tylko brać. Siłą rzeczy – więcej biorę, bo potencjał „naszego plemienia” jest ogromny.
Odkrywałem to każdego dnia.
Nie miała na niego (potencjał grupy) wpływu postawa Maurycego. Owszem, na początku była irytująca a w części „szlakowej” trudna do zniesienia nawet dla Fazika ale był to realny punkt odniesienia.
Moja ocena (krytyczna) jest jednak subiektywną, wynikającą z moich własnych ograniczeń.