Sępy nad Uvcem

Zalew Sjeniczko to pierwszy z trzech stopni wodnych na Uvcu. Razem z pozostałymi (Zlatarsko i Radoinja) jakiś czas temu, zaspakajał on 65% zapotrzebowania Serbii na energię elektryczną.
Dzisiaj Uvac znany jest głównie z pięknego przełomu, licznych (często podtopionych) jaskiń i odtworzonego siedliska ogromnych sępów płowych. Skupię się przez chwilę na tych ostatnich.

Tymczasem w oczekiwaniu na nie:

Wstaje dzień i…
…i ja.

Kiedy mgły opadły odsłoniła się zapora. To pomogło odnaleźć mi się w terenie. Przypomnę tylko, że nie operuję szuranym telefonem aczkolwiek wiem, że czeka mnie to nieuchronnie.
Dzięki Sretenowi…
…śniadamy dzisiaj na wypasie serbskich kurek.
Jajecznica na boczku będzie.
Pozostałe produkty gotowe do spożycia.
Kierowniczka wchodzi do akcji.
Co za kolor!
Jajecznica w punkt!
To był moment, jak… żółwie się rozbiegły 🙂
Robocze biurko.

W czasie między, proszę ja kogo, Sreten zwrócił moją uwagę na:

…łan piękny…
…niczym moja Strażnik Domowy – Duszicy Malcziny.
Za łanem zaś nieopodal…
…na samotny krzak o wdzięcznej nazwie…
…Katerjon nawiązującego celnie do imienia mojego Strażnika Domowego.
Jako, że Sreten zielarzem z zamiłowania, to i polecił utrwalić własności owych ziół pięknych – tradycyjną, powszechnie znaną metodą.
Na deser Sreten skręcił kilka lufek…
…ja posiliłem świeżo skisłym (jeszcze wczoraj po południu świeżutkim) owczym mlekiem a…
…Strażnik Domowy czynnościom przynależnym kobietom jęła się.

Na pytanie moje, czy jest szansa na mleko świeże, prosto od krowy do kawy, do nabycia/otrzymania w najbliższej okolicy, Sreten powziął się ową misję zrealizować.
W tym celu zaprosił mnie do swego Yugo. Na biegu zdążyłem jeszcze butelkę podlaskiej kawy pochwycić i udaliśmy się w okolice…:

…gdzie rodzina Sretena stawia pierwsze kroki w obsłudze szeroko pojętej turystyki.

W ruch poszła kawa, potem doskonała rakija (ekskluzywnie wyborna), na koniec cudownie schłodzone piwo, co wszystko, przy temperaturze 35st w cieniu sprawiło, że wylądowałem w raju.
Ja lądowałem a w kominie powietrznym nad jeziorem zaczęły się unosić sępy! Dziesiątki sępów! Na wyciągnięcie ręki. W pośpiechu nie zabrałem aparatu i pozostało mi podziwiać ten wspaniały spektakl mając nadzieję, ze i Strażnikowi Domowemu nie uszedł on uwadze.

Sępy płowe w Serbii? A jakże! Mamy ich w Europie (o czym nie wiedziałem) cztery gatunki, w tym endemiczny – serbski. Dawnymi czasami był liczny w całej Serbii ale zmiany społeczne, wyraźnie zmniejszone pogłowie bydła i owiec doprowadziły niemal do jego wyginięcia. Obecnie spotkamy go w kanionach rzek: Tresznjica, Mileszevka i Uvac.
Muszą być dokarmiane ilością 50 ton odpadów mięsnych z restauracji i padłego bydła. Dzięki temu ich liczba z ledwie 7szt. w 1993 wzrosła do ponad 300-stu dzisiaj.

Sępy są obrączkowane, co umożliwia obserwację ich zasięgu terytorialnego. A niezłe z nich podróżniki. Najsłynniejszym jest gagatek o imieniu Hadżisup. Osiadł sobie był w… Izraelu. Większość jego kumpli podróżuje do „kurortów” w Bułgarii i Grecji. To głównie młode, żądne przygód sztuki. Wracają jednak na stare pielesza. Przy wadze do 15kg, rozpiętości skrzydeł 3m, dożywają 50-ciu lat. Mają więc czym latać i czas, czyli to, na brak czego my narzekamy najbardziej. Cóż… To tylko kwestia właściwego wyboru…

Po południu opuszczamy w Yugo raj i jedziemy na sretenowy camp. Cha, cha… Sępów nie dało się przeoczyć! Wzbudziły małe przerażenie w oczach Strażnika Domowego, kiedy to na chwilę oderwała się od czynności kobiecych i zobaczyła tuż nad sobą kilkadziesiąt ogromnych ptaków!

Dzionek upłynął na wspólnych kąpielach i piciu piwka, Sretenowi zasmakowała kawa a mój Katerjon oddała się błogiemu lenistwu.
Po takim dniu przyjemnie się zasypia przy upająjącej muzyce cykad…