Nie chciałbym być dzisiaj twoim ciałem… :)

He, he… Dygresja kumpla.

Pierwszy dzień za mną. Jakoś to zniosłem. Do południa sałatka z pomidora, ogórka i połowy cebuli z dodatkiem łyżeczki majonezu, soli kamiennej i pieprzu do smaku.
Na obiad 3/4 niezbyt dużego kalafiora z zasmażką na maśle.
Kolacja – dwa talerze wywaru warzywnego na kości a`la kapuśniak ze słodkiej, młodej kapusty.
W przerwach kilkanaście truskawek i dwa kęsy białego, pełnotłustego twarogu.

Normalnie nie byłoby aż takiego ekshibicjonizmu, ale jak się rzeknie, to kobyłę trza już wiązać do płota, bo „co ludzie powiedzą?”.
Rano rozgrzewka na stadionie, dwa interwały i powrót biegiem do domu. Mizernie, ale pierwszy krok zrobiony. W chacie 20 pompek.
Podsumowanie? Miseria… Porca miseria! Ale do przodu!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*