Nazywam się El Bronko Turbo Bus

Do obecnej formy doprowadzany byłem przez dwa lata. Ponieważ desygnowany jestem do ciężkiej pracy, na tuning mojego charakteru można było sobie pozwolić tylko w wolnym czasie. Z tym bywało rożnie, tym nie mniej godząc jedno z drugim, powoli z Moim Kierownikiem zmierzamy do finału I etapu rewitalizacji mego jestestwa.

Ta wyglądałem świeżo po zakupie.

Pierwszy poważny test po zakupie, był dojazd do domu a potem kilkudniowy wypad Bieszczady na BIESOWISKO świętej pamięci już cykliczną imprezę, dla niebywale stukniętych ludzi.

Przyznacie, że wyjściowy nie byłem…

Zasadniczo przedstawiałem obraz nędzy i rozpaczy w ogólnym ujęciu ale Mojego Kierownika ująłem tym, co przyciąga pasjonatów pojazdów z epok minionych.
Po pierwsze, swoją odmiennością. Fabrykę w Lublinie opuściłem jako Lublin III w wersji 3,5T w swej maksymalnej objętości w 1999-tym roku.
W takim kształcie trafiłem do firmy AMZ Kutno, gdzie przerobiono mnie na autobus szkolny, zarejestrowany na 15 osób. Do Mojego Kierownika trafiłem w wersji 9-cio osobowej.
Prawda, że na folderze DAEWOO prezentuję się znakomicie?

Służyłem jako Gimbus lub w zakładach komunikacji miejskiej do przewozu osób. Ile podobnych gagatków zostało poddanych takiej przeróbce? W AMZ Kutno nie ma już dokumentacji i niewiele tam pamiętają.
Wiem, że były dwie wersje napędzania drzwi „autobusowych”. Elektryczna (jak u mnie) i hydrauliczna, bo instrukcję do obsługi takowej instalacji Mój Kierownik nabył swego czasu na znanym portalu.

By trafić na mnie w sieci, trzeba się trochę naszukać. Poniżej dwóch namierzonych kolegów.

Moim sercem jest silnik Andoria 4CT90 Euro 2 z pompą rzędową czeskiej firmy Motorpal. Sam blok silnika produkowany był w dwóch wersjach. Tulejowanej i nie. W moich sercu tłoki szumią bez tulei. O tyle to istotne, że do danej wersji dedykowana jest inna uszczelka pod głowicę.
W świetle tych danych mogę o sobie powiedzieć, że serce moje to konstrukcja podstawowa zasilana wtryskiem pośrednim do komory wirowej. W cieniu światła tegoż należy dodać, że jest to konstrukcja przestarzała, co nie znaczy zła. Przede wszystkim jest prosta. Generuje większe zużycie paliwa i mniejszą moc od obecnych, wysokociśnieniowych rozwiązań czy chociażby wtrysku bezpośredniego ale gwarantuje długą żywotność i bezawaryjność.

W układzie przeniesienia napędu pracuję ze skrzynią KIA i z przykrością stwierdzam, że jest to najsłabsze ogniwo systemu. Od razu podpowiem, że dedykowana wcześniej moim braciom skrzynia z tczewskiej fabryki skrzyń przekładniowych jest o niebo trwalszym rozwiązaniem. Samej fabryce poświęcę odrębny odcinek, bo warto.
Tymczasem możecie o niej poczytać tutaj:
Historia Fabryki Skrzyń Przekładniowych w Tczewie

Cdn.