BAJKAŁAJKA

opisanie świata moje blog logo

…czyli Bajkał rowerem wiosennie dość.
Klamka zapadła. Start w sobotę. Wyjazd rekonwalescencyjny. Dobry temat na Kolosy 2017 – w ramach oczyszczania tej instytucji. Tak moi drodzy… Oni (to znaczy organizatorzy) zorientowali się, że ludzie (w coraz bardziej reprezentatywnej grupie), jeżdżą po świecie tylko po to, by wystąpić na Kolosach.


Coś z tym postanowili zrobić. Wystąpili np. z listem otwartym (nie ważne do kogo), że nie szanują (nie ważne kogo), go za to, że w ch… wali. Ważne w końcu bardziej jest, ogólnie w ch… nie walić.
Zasadniczo dziwne to dla mnie, bo to jakby zapowiedzieć: rezygnujemy z procesów fermentacji w produkcji alkoholu!

No właśnie… W związku ze związkiem wskazane jest więc pospieszyć się, co czynię. Co prawda wyjeżdżam za (niespełna) tydzień ale już dzisiaj zgłaszam się. Skoro już wiadomo „dlaczego”, dodam słów parę o samym akcie.

Wyrypa tradycyjnie, tak jak lubię. Karata, co prawda, nie zdążę uzbroić (i zostawiam go na akcję zima za rok) ale Urala mogę. Cały proces jego przygotowania ograniczę do wymiany pedałów.
Problem widzę tylko jeden. Mam mało czasu. Na same jezioro około 5/6 dni lub dób, co wiele nie jest.
Do tego za wiele też nie wiem, choć wiem akurat tyle ile wiedzieć powinienem. Zauważyłem przy tym, że im więcej wiem, tym więcej problemów mam do rozwiązania.
Jednym z nich jest totalny brak kondycji, będącym skutkiem pooperacyjnego bytowania w jednej płaszczyźnie, umożliwiającej oglądanie horyzontu przez stopy. Cztery bite tyg. swoje zrobiły.
Ten problem rozwiązuję gładko. Jadę bez kondycji.

Generalnie taką przyjąłem strategię i takiej będę się trzymał. Niech się martwi otoczenie o ile chce – jednym zdaniem.
Prawda jest taka, że jeszcze ze trzy tygodnie temu takiej decyzji bym nie podjął. Odpowiedź krótka. Brak szpeju należytego do poziomu mrozów. Gotowy na prawdziwą zimę, będę za rok.
Tymczasem wszystko, co potrzebne na Bajkał wiosenny praktycznie mam. Logistyka też ogarnięta, budżet dopięty przez sponsora – ruska naukę, też.